Kupił „pellet premium” za grosze. Serwisant zobaczył to i zamilkł

Miało wyjść oszczędnie, „eko” i bez stresu. Z reklam krzyczały obietnice: pellet premium, wysoka kaloryczność i cena tak niska, że trudno było przejść obok niej obojętnie. Dla pana Jacka, właściciela dużego domu jednorodzinnego, to brzmiało jak plan idealny na nadchodzącą zimę. Tyle że po pierwszych doświadczeniach okazało się, że między hasłami a prawdą jest przepaść — a pan Jacek jest przekonany, że ktoś zrobił go w konia.
- Kupił tani pellet z sieci i żałuje
- Tani pellet? Tak zaczęły się problemy w kotle
- Jak rozpoznać oszustwo na pellecie?
Kupił tani pellet z sieci i żałuje
Pan Jacek od kilku lat ogrzewa swój dom nowoczesnym kotłem na pellet. Wspomina, że kiedyś za opał płacił naprawdę niewiele. Jednak z sezonu na sezon ceny pelletu konsekwentnie rosły, a on coraz częściej zaczął rozważać, czy nie da się znaleźć tańszego rozwiązania.
Tuż przed obecnym sezonem grzewczym Pan Jacek postanowił zaryzykować i kupić opał w niższej cenie. Podczas przeglądania ofert w internecie trafił na propozycję, która wyglądała wręcz idealnie: pellet w promocji, zapewnienia o certyfikatach jakości i deklarowana szybka dostawa prosto pod dom. Dokładnie tego szukał.
Nie zwlekając, zamówił od razu większą partię, bo według ogłoszenia promocja miała wygasnąć za kilka dni. Do decyzji przekonały go liczne pozytywne opinie na stronie sprzedawcy, a także fakt, że u konkurencji podobny produkt kosztował wyraźnie więcej. Już podczas rozładunku zauważył, że worki są brudne, ale jak się później okazało, był to dopiero pierwszy sygnał nadchodzących kłopotów.
Tani pellet? Tak zaczęły się problemy w kotle
Pan Jacek przyznaje, że radość z taniego zakupu nie trwała długo. Kłopoty zaczęły się już przy pierwszym rozpaleniu kotła. Wcześniej sięgał wyłącznie po opał z segmentu premium, więc był przyzwyczajony do stabilnej, wysokiej jakości. Tym razem pellet łapał ogień nierówno, szybko pojawiły się spieki, a w palenisku zaczęło przybywać popiołu.
Nadmiar popiołu sprawił, że kocioł trzeba było czyścić niemal codziennie. W dodatku bardzo szybko wyszło na jaw, że pellet znika w zaskakującym tempie — winna była niska kaloryczność. „Po kilku dniach musiałem czyścić palnik codziennie, popiół był zbity, w popielniku zostawały twarde bryły, a opał znikał w mgnieniu oka” — wspomina Pan Jacek.
Po kilku tygodniach Pan Jacek zdecydował się wezwać serwis. Fachowiec szybko rozwiał wątpliwości: kocioł działał prawidłowo, a problemem był sam opał. Pellet okazał się zbyt wilgotny, miał nierówną frakcję i najpewniej zawierał domieszki, które spalają się gorzej i zostawiają więcej osadu.

Jak rozpoznać oszustwo na pellecie?
Historia pana Jacka wcale nie jest wyjątkiem. Gdy ceny opału poszły w górę, w sieci zaczęło przybywać ofert od nieuczciwych sprzedawców. Coraz częściej pojawiają się też przypadki fałszowanych certyfikatów i sprzedaży pelletu, który ma po prostu kiepskie parametry.
Wyraźnie zaniżona cena powinna zapalić pierwszą czerwoną lampkę. Specjaliści radzą, by porównywać oferty, ale jednocześnie trzymać się zdrowego rozsądku. Jeśli pellet ma kosztować o kilkanaście procent mniej niż rynkowa średnia, a do tego jest reklamowany jako klasa Premium, może to oznaczać próbę naciągnięcia. Bezpieczniejszym rozwiązaniem bywa kupno niewielkiej partii i sprawdzenie jej w praktyce albo wybór zakupu w sprawdzonym sklepie.
Pan Jacek przyznaje, że „okazyjny” pellet okazał się tylko pozorną oszczędnością. Przy gorszej jakości zużycie opału wyraźnie wzrosło, a do tego doszły dużo częstsze prace przy kotle i konieczność czyszczenia. Zwraca też uwagę, że słaby pellet może przyspieszać zużycie pieca i skracać jego żywotność. Dlatego próbuje oddać część worków w ramach reklamacji — na razie bez skutku, bo numer telefonu sprzedawcy pozostaje nieaktywny.