Rachunki za ciepło jak kredyt. Polacy mówią: „Nie stać nas na ciepło”

Dla wielu Polaków sezon grzewczy to moment, w którym zaczyna się prawdziwy test domowego budżetu. Ceny ogrzewania potrafią uderzyć tak mocno, że ciepłe mieszkanie przestaje być standardem, a staje się przywilejem. Bywa, że jesienno-zimowe rachunki pochłaniają nawet połowę wypłaty — a to dopiero początek tego, co wychodzi na jaw.
- Rachunki za ogrzewanie rosną emerytce
- Zimno z pustostanu i rachunki 1300 zł
- Zimny dom przez drogie ogrzewanie
- Polacy oszczędzają na ogrzewaniu mieszkań
Rachunki za ogrzewanie rosną emerytce
Pani Janina od paru lat pobiera emeryturę. Myślała, że wreszcie przyjdzie czas na spokojniejsze życie i odrobinę wytchnienia, ale drobne radości szybko zeszły na dalszy plan. Jeszcze niedawno mogła co roku pojechać nad polskie morze, dziś jednak skrupulatnie ogląda każdą wydaną złotówkę. Najbardziej doskwierają jej stale rosnące wydatki na ogrzewanie. W minionym roku płaciła za nie aż 480 zł miesięcznie — a to dla jej domowego budżetu naprawdę poważny ciężar.
Emerytka mieszka sama w dość dużym lokalu i coraz częściej myśli o przeprowadzce do mniejszego. Jak sama mówi, utrzymanie mieszkania zaczyna ją przerastać, a na ogrzewaniu praktycznie nie ma jak oszczędzić. W budynku nie zamontowano podzielników ciepła, więc opłaty wylicza się według metrażu, bez względu na faktyczne zużycie. Nawet gdy przykręca kaloryfery, płaci tyle samo co sąsiedzi, którzy grzeją znacznie intensywniej. Nadchodzący sezon może okazać się jeszcze bardziej wymagający przez zapowiadaną podwyżkę kosztów ogrzewania. W części spółdzielni rachunki mają wzrosnąć niemal dwukrotnie!
Zimno z pustostanu i rachunki 1300 zł
Pani Magdalena mieszka w jednej z wiekowych wrocławskich kamienic. Problem w tym, że nie jest to zadbany, odnowiony budynek z klimatem, tylko miejsce, które od lat czeka na lepsze czasy. Tuż obok jej lokalu znajduje się należący do miasta pustostan. Za ścianą mieszkania kobiety zaczyna się opuszczona rudera. Ktoś mógłby pomyśleć, że największym zmartwieniem jest bezpieczeństwo po zmroku, ale szybko wychodzi na jaw, że to dopiero początek. Ponieważ sąsiadujący lokal jest częścią niezamieszkanego budynku, z mieszkania pani Magdaleny ucieka ogrom ciepła. Zimą od tej ściany dosłownie ciągnie lodowatym powietrzem.
W opuszczonej kamienicy, gdzie okna są powybijane, mróz bez przeszkód dostaje się do środka i przenika dalej — także do sąsiednich mieszkań. Pani Magdalena próbuje wszystkiego, by choć odrobinę podnieść temperaturę w swoim lokalu. W ubiegłym roku zamontowała ogrzewanie elektryczne, licząc na realną zmianę, jednak efekt okazał się rozczarowujący. Rachunki poszybowały do 1300 zł miesięcznie, a w mieszkaniu nadal jest chłodno. Kobieta chodzi po domu w polarze i bez przerwy pilnuje wskazań temperatury. Przyznaje, że gdyby za ścianą mieszkali ludzie, w jej mieszkaniu byłoby po prostu cieplej.

Zimny dom przez drogie ogrzewanie
Coraz wyższe rachunki za ogrzewanie sprawiają, że wiele osób w Polsce nie ma pola manewru – grzejniki zostają wyłączone, bo samo ich włączenie potrafi zrujnować domowy budżet. Agnieszka, 50-letnia łodzianka, dobrze zna realia zimy w stuletnim budynku. Jej rodzina ogrzewa dom prądem, bo lata temu zrezygnowano z pieca węglowego, uznając go za zbyt uciążliwy. Wtedy wydawało się to rozsądnym wyborem, dziś jednak kobieta co roku musi przeznaczać na ogrzanie domu kilka tysięcy złotych.
Agnieszka postawiła na nowoczesne grzejniki elektryczne, ale poprzedniej zimy rachunki za samo ogrzewanie przekroczyły 7 000 zł. Z czasem wypracowała własne zasady oszczędzania ciepła – utrzymuje w domu 19 stopni, chodzi w grubych skarpetach i wieczory spędza pod kocem. Temperaturę podkręca dopiero wtedy, gdy wpadają goście. W praktyce oznacza to rezygnację z komfortu, bo w tle cały czas jest obawa przed gigantycznymi rachunkami. W tym artykule wyjaśniamy, ile za ogrzewanie zapłacą właściciele pomp ciepła.
Polacy oszczędzają na ogrzewaniu mieszkań
Z badań IPSOS i More in Common wynika, że w 2023 roku aż 61% Polaków ograniczyło zużycie energii przez rosnące ceny. Co trzeci respondent przyznał, że celowo nie dogrzewał mieszkania, a ponad połowa obniżyła temperaturę w domu, żeby zmniejszyć rachunki. Wszystko wskazuje na to, że w obecnym sezonie grzewczym odsetek osób szukających oszczędności może być jeszcze wyższy. Coraz trudniej mają zwłaszcza mieszkańcy bloków – w ostatnich miesiącach koszt ciepła systemowego poszybował w górę.
Funkcjonowanie w niedogrzanym mieszkaniu potrafi dać się we znaki. Dla wielu Polaków to jednak dziś jedyna realna opcja: ciepły polar, dodatkowa warstwa ubrań i grube skarpety stają się sposobem na przetrwanie zimy bez finansowej katastrofy. Skok cen ogrzewania sprawił, że tysiące osób zaczęło traktować komfort cieplny niemal jak luksus, na który nie zawsze można sobie pozwolić.