Większość Polaków robi to podczas burzy. Nie zawsze mają rację

Burza potrafi pojawić się nagle i w kilka minut zamienić spokojne popołudnie w przerażające widowisko na niebie. Wraz z pierwszymi wyładowaniami wraca pytanie, które od lat dzieli Polaków: czy należy odłączać urządzenia elektryczne od sieci? Wiele osób uważa, że nowoczesne instalacje i zabezpieczenia całkowicie eliminują zagrożenie. Inni na dźwięk pierwszego grzmotu biegną do kontaktów i wyciągają wszystkie wtyczki. Kto ma rację? Wyjaśniamy.
- Czy wyciąganie wtyczek podczas burzy ma sens?
- Co naprawdę jest niebezpieczne – laptop, telefon, a może prysznic?
- Najpopularniejsze mity o burzach
Czy wyciąganie wtyczek podczas burzy ma sens?
Jednym z najczęściej powtarzanych zaleceń jest odłączanie urządzeń elektrycznych od sieci przed nadejściem burzy. Dla wielu osób może wydawać się to przesadą, zwłaszcza że współczesne budynki wyposażone są w instalacje odgromowe oraz różnego rodzaju zabezpieczenia przeciwprzepięciowe. Nie oznacza to jednak, że ryzyko całkowicie znika.
Gdy piorun uderzy w linię energetyczną, transformator lub bezpośrednio w budynek, może dojść do powstania bardzo silnego przepięcia. Energia elektryczna rozchodzi się wówczas przewodami i potrafi dotrzeć do urządzeń podłączonych do gniazdek. W praktyce oznacza to możliwość uszkodzenia między innymi:
- telewizorów,
- komputerów,
- routerów,
- konsol do gier,
- sprzętu AGD.
Nawet jeśli sam budynek nie zostanie trafiony bezpośrednio, wyładowanie atmosferyczne w okolicy może wywołać skok napięcia wystarczający do zniszczenia delikatnej elektroniki. Z tego powodu specjaliści zalecają, aby podczas silnych burz odłączyć od prądu najcenniejsze urządzenia elektroniczne. Dotyczy to szczególnie sprzętu komputerowego, telewizorów i urządzeń podłączonych jednocześnie do zasilania oraz Internetu przewodowego.
Warto pamiętać, że wyłączenie urządzenia przyciskiem nie daje takiej ochrony jak fizyczne wyjęcie wtyczki z gniazdka. Przepięcie nadal może bowiem przedostać się przez instalację elektryczną.
Co naprawdę jest niebezpieczne – laptop, telefon, a może prysznic?
Wiele osób zastanawia się, czy korzystanie z telefonu komórkowego albo laptopa podczas wyładowań atmosferycznych zwiększa ryzyko porażenia piorunem. Samo używanie tych urządzeń nie przyciąga wyładowań i nie sprawia, że stajemy się celem dla pioruna. W tej kwestii nie ma więc powodów do obaw.
Znaczenie ma jednak sposób korzystania ze sprzętu. Jeśli laptop jest podłączony do ładowarki, a telefon ładuje się z sieci elektrycznej, istnieje ryzyko związane z przepięciami. W przypadku uderzenia pioruna energia może zostać przeniesiona przez instalację elektryczną do podłączonego urządzenia. Podobna zasada dotyczy wielu innych sprzętów domowych. Podczas intensywnej burzy powinny pozostać wyłączone m.in. suszarka do włosów, mikser, ekspres do kawy czy odkurzacz.
Jeszcze więcej pytań budzi korzystanie z łazienki. Eksperci od bezpieczeństwa od lat zwracają uwagę, że instalacje wodne mogą przewodzić energię elektryczną. Jeśli piorun uderzy w budynek lub jego bezpośrednie otoczenie, część energii może przemieszczać się metalowymi rurami. Właśnie dlatego podczas silnych wyładowań zalecają rezygnację z:
- kąpieli,
- prysznica,
- mycia naczyń,
- długiego kontaktu z bieżącą wodą.
Choć takie sytuacje należą do rzadkości, konsekwencje mogą być bardzo poważne.
Warto także unikać dotykania metalowych elementów instalacji, takich jak kaloryfery, krany czy przewody wodociągowe.

Najpopularniejsze mity o burzach
Burze od wieków budzą respekt. Właśnie dlatego narosło wokół nich wiele legend i błędnych przekonań.
- Jednym z najczęściej powtarzanych jest przekonanie, że gumowe podeszwy butów całkowicie chronią przed porażeniem piorunem. W rzeczywistości energia wyładowania atmosferycznego jest tak ogromna, że cienka warstwa gumy nie stanowi skutecznej bariery ochronnej.
- Podobnie jak powyżej wygląda sytuacja z oponami samochodowymi. To nie one zapewniają bezpieczeństwo pasażerom. Samochód jest stosunkowo bezpiecznym schronieniem z zupełnie innego powodu. Metalowa konstrukcja działa jak klatka Faradaya, rozprowadzając energię po zewnętrznej części pojazdu i chroniąc osoby znajdujące w środku.
- Kolejnym mitem jest przekonanie, że skoro nie pada deszcz, nie ma ryzyka uderzenia pioruna. Tymczasem wyładowania mogą pojawiać się nawet kilkanaście kilometrów od centrum burzy. Wystarczy usłyszeć grzmot, by uznać, że znajdujemy się w strefie zagrożenia.
- Wiele osób lubi obserwować błyskawice przez otwarte okna. Eksperci odradzają takie zachowanie. W przypadku bliskiego wyładowania może dojść do uszkodzenia szyby, a odłamki szkła stanowią dodatkowe zagrożenie.
- Sporo emocji budzi temat pioruna kulistego. Choć istnieją relacje świadków oraz pojedyncze obserwacje naukowe, zjawisko nadal pozostaje słabo poznane. Nie ma natomiast dowodów na to, że świetliste kule regularnie wlatują do mieszkań przez otwarte okna, jak sugerują niektóre opowieści.
Najważniejsza zasada pozostaje niezmienna – jeśli słyszysz grzmot, zacznij szukać bezpiecznego schronienia i pozostań w nim jeszcze przez co najmniej 30 minut od ostatniego wyładowania. To najprostszy sposób na uniknięcie niebezpiecznych sytuacji podczas burzy.